Miesięczne archiwum: Luty 2011

Wybierzemy posłów z Podkarpacia

Wybierzemy posłów z Podkarpacia, ale dotychczasowych wypada ocenić!

W październiku wybierzemy posłów na nową 4-letnia kadencję. W swoim wywodzie chciałbym opisać kryteria jakimi winni charakteryzować się moi posłowie, z mojego województwa. Przed wyborami należy ocenić posłów z naszego województwa z mijającej kadencji. Podkreślam z mocą, iż chodzi mi o naszych posłów i z naszego województwa. Stanowią oni emanację władzy wybieralnej naszego regionu w Sejmie i Senacie. W żaden sposób nie interesuje mnie z jakich partii politycznych Ci nasi reprezentanci się wywodzą. Partie jako organizacje mają na celu zdobycie władzy i obsadzenie swoimi ludźmi kluczowych stanowisk dla zarządzania w państwie i województwie jako synekura, łup dla partii za wygrane wybory. Ten proces łupienia stanowisk przybrał rozmiar już nieprzyzwoity. Nie liczą się kompetencje, zasługi rugowanych ze stanowisk. Ważne i jedyne kryterium to przynależność do określonej partii politycznej i zasługi oraz lojalność dla niej. W żaden sposób nie krytykuję określonej partii. Krytykuję i oburzam się mechanizmem, który wszedł do swoistego rytuału rzezi na określonych stanowiskach administracyjnych po każdych wyborach jaką obserwujemy. Jeszcze kilka lat temu proceder ten spotykał się z dużym oburzeniem społeczno medialnym. Obecnie odnoszę wrażenie, że doszło do społecznego przyzwyczajenia na taki stan spraw społecznych, swoistej akceptacji partyjniactwa przed Polską racją stanu, racją regionalną jaką większość z nas tak naturalnie odczuwa. Parlamentarna reprezentacja naszego województwa liczy 25 posłów. Dla nas mieszkańców po każdych wyborach, które są rozgrywkami międzypartyjnymi a partie autorytarnie są kierowane przez wąskie elity a nawet systemem wodzowskim; istotne jest co mamy z wybranych parlamentarzystów dla nas czyli dla województwa. Reszta po każdych wyborach jest nieistotna albo mało istotna regionalnie. Tutaj trzeba zadać pytanie jak współpracują ze sobą parlamentarzyści wybrani z województwa. Czy reżimy partyjne pozwalają im działać dla dobra regionu jako zespół wojewódzki. Przecież po wyborach nic nie przeszkadza aby działać dla dobra regionu jako zespół a nie jako zbieranina rywalizujących ze sobą przedstawicieli partii. Najważniejszym, bodaj pierwszym kryterium rozliczenia za mijającą kadencję powinno być rozliczenie z kryterium wspólnego działania dla nas wszystkim. Jest to kryterium wychowawcze dla nas, bo zawsze tylko zorganizowane wspólne działanie ma sens. Jest to także element patriotyzmu o jakim w czasach pokoju należy zaświadczać. Zatem co razem 25 wybranych Pań i Panów wspólnie uczyniło dla Podkarpacia. Żadne racje partyjne nie powinny nas interesować. Powiem osobiście, że żadne takie wspólne działanie dla województwa nie jest mi znane. Znam jedynie usilne zabiegi w tym towarzystwie jakby się tu poróżnić i pielęgnować odmienności międzypartyjne. Wyobrażam sobie, że wspólne działanie owocowałyby środkami budżetowymi dla regionu. Przez to budowę super połączenia kolejowego ze stolicą co do znudzenia powtarzam; ale tak trzeba aż do efektu. Przykładem takich działań jest lubelskie gdzie wspólnie wywalczono budowę S17 do Warszawy oraz kwotę 350mln zł na budowę lotniska „od zera” , które w 2012 r. odprawi 0,5 mln pasażerów a w 2016 r. planują odprawę miliona pasażerów. Jest to przykład skuteczności regionu w dbałości o swoje. Sądzę, że nie trudno byłoby wykazać sukces lubelskiego odbywa się kosztem naszego regionu. Społeczeństwo lubelskie zostało „murem” zainspirowane do protestu o środki dla swojego regionu; z powodzeniem. Jakoś nie znam takich przykładów w naszym województwie ze strony naszych parlamentarzystów. Do cnoty u nich należy jakby się różnić miedzy sobą i zarażać tymi różnicami całe społeczeństwo Podkarpacia. Może jestem niesprawiedliwy, może to tylko skrywana poza przez tych państwa. Niech przed wyborami wytłumaczą się z cnoty zespołowego załatwiania spraw dla całego województwa tam na salonach warszawskich. Uważam takie postawienie sprawy za zasadnicze przed zbliżającymi się wyborami.

Edward SŁUPEK

WYŚCIG O WZGLĘDY PAŃ

Powątpiewam w stworzony przez polityków parytet

Prezydent Rzeczypos-politej podpisał ustawę wprowadzającą 35-proc. parytet udziału pań na listach wyborczych w wyborach do parlamentu i samorządów. Od 1920 roku – kiedy to Polki uzyskały czynne i bierne prawo wyborcze jako jedne z pierwszych na świecie – jest to moim zdaniem następne ważkie wydarzenie mające podkreślić społeczną rolę pań w zorganizowanym społeczeństwie demokratycznego państwa. Debata społeczna prowadząca do uchwalenia tych zasad, była w moim odczuciu jakaś dziwna, pełna niedopowiedzeń ze strony wszystkich, którzy powinni się na ten temat wypowiedzieć. To jakoś tak było, jakby parlament ze zdecydowaną większością facetów w składzie uchwalił coś, co niektóre panie chcą, bo panowie są podpadnięci po jakimś wyskoku, albo uczynił to dla świętego spokoju.

Logicznie biorąc, nasuwa się pytanie, czy aby do czasu uchwalenia tejże ustawy rola kobiet przez tysiąclecie była jakaś podrzędna. Ich rola zawsze była, oględnie mówiąc, swoiście zgodna z naturą kobiet. Ani podrzędna, ani nadrzędna, tylko ukształtowana naturą płci z ich pięknymi odrębnościami, niezmiennymi od zawsze jak świat światem. Nie wiem, jakie będą polityczne implikacje uregulowania? Widać już dzisiaj wyścig gremiów partyjnych, jakby wzorem klubów piłkarskich, do podkupywania pań mogących błysnąć w wyborach i zdobyć jak największą liczbę głosów dla partii. Boję się, że w tym wyścigu o względy pań, jak najbardziej mogących oddziaływać na emocje społeczne, może dojść do karykaturalnych, nieznanych nam wynaturzeń. Nie dziwię się debacie, gdzie prawie wszystkie panie, które chciały się wypowiedzieć – chciały parytetu. Ta postawa to natura demokracji. Logika jej polega na tym, że jak się czegoś chce, to trzeba wszelkimi zabiegami społecznymi dążyć do zwycięstwa, aby wykazać się skutecznością zapowiedzi społecznej.

Rzadko dochodzi do refleksji, czyli do wycofywania się z nawet absurdalnych obietnic. Pisząc z pozycji faceta, należy stwierdzić, że panie w życiu społecznym są procentowo lepiej wykształcone, zajmują więcej stanowisk administracyjnych, ważnych społecznie. Lepsze wykształcenie wynika z braku przymusu odbycia służby wojskowej przez chłopców, co przez wiele lat stanowiło główną motywację aby w zamian za kamasze zdobyć wykształcenie. To lepsze wykształcenie pań ma swój wydźwięk w zachowaniach i pozycji panów w małżeństwach. Jeszcze niewiele lat temu ważne sprawy dla rodziny załatwiała głowa domu. Obecnie bez pardonu rolę dominującą odgrywają kobiety. Faceci wydają się jacyś zalęknieni, przerażeni dominacją, taką prowokacyjną odwagą kobiet. Tutaj chcę uzmysłowić, że każda matka widzi swego syna jako macho w przyszłości. Ale gdzie ten nieborak takiej postawy nauczy się, podpatrzy u swojego tatusia, gdy ten, jak Dulski, nic nie znaczy. Notabene Dulski dzisiaj to może być standard, a nawet wzorzec. Nie daj Bóg, takiego przewartościowaniapostaw społecznych. Jak będzie z tego wybrnąć?

Na razie polemiści faceci milczą. Tylko te mniej eleganckie panie tryumfują, wprowadzając nas w konfuzję. Tutaj wyrażam troskę o misterium życia, które nam jest obce, a odbywa się w kobiecie. Uchwalony parytet nie zmieni ani pożądania, ani roli płci. Uchwalony został spektakularnie i naiwnie oraz obraźliwie na niecny efekt wyborczy z nieznanymi skutkami. Zrównanie praw wyborczych w Polsce w 1920 r. było światłym prawem. Obecne parytetowe uregulowania nie wiem, jak określić… Faceci nie zrozumieją pań, bo to niemożliwe, chyba nawet nie chodzi o rozumienie ich. Nie jest sprawą faceta rozumieć kobietę. Należy ją otoczyć niekłamanym autentycznym szacunkiem. Szacunek stwarza bezpieczeństwo dla obydwu płci – pokona pokłady zła, nienawiści. Dlatego powątpiewam w stworzony przez polityków parytet, bo uznali, że rozumieją kobiety i że o to im chodziło. Impresyjnie wylałem jak ja sobie myślę, ale w ten może przewrotny sposób wyrażam szacunek dla pań z podkreśleniem, że są odmienności między płciami, którymi chcą manipulować politycy.

Edward SŁUPEK