Miesięczne archiwum: Maj 2011

Millenium hall

Obawy sąsiedztwa

Trzeba było mieć dużo odwagi ażeby największą galerię w regionie tak nazwać. To w potocznym rozumieniu nic innego jak czas tysiącletniej szczęśliwości. Także zawłaszczenie nazwy Galeria dla miejsca, które kojarzy się z takim nowoczesnym bazarem co najmniej zastanawia. Galerię do niedawna kojarzono z dostojeństwem, budowlą sztuki, choćby Drezdeńską, National galery, Trietiakowską. Na bazarze też jak w budowanej galerii mieliśmy możliwość zakupu, bywały występy komediantów, pokazy, usługi. Obecny bazar – galeria to coś na pewno szykownego, pulsującego nowoczesnością, pochłaniającego nasze zmysły, obiekt z zamysłem mający nas przyciągnąć, gdzie bez żalu i namysłu mamy zostawić nasze zarobki na chwałę pomysłodawców.

Przypomnę, że czas przed rozpoczęciem jej budowy przepełniała dyskusja w gremiach udzielających zgody na lokalizację oraz bezpardonowa walka biznesmenów, gdzie różnymi środkami przeszkadzano sobie w budowie galerii. Podobny obiekt powstaje w miejscu nostalgicznego hotelu Rzeszów. Twierdzi się, że ten kto pierwszy wybuduje obiekt, zawłaszczy na lata „galeriany” handel w Rzeszowie. Do tej pory twierdzę, że z punktu widzenia poszerzania miasta obydwie lokalizacje są chybione. Należało je zlokalizować na wylotach głównych dróg z miasta jak choćby planowana Bella Dolina na skraju Staromieścia i w sąsiedztwie z Trzebowniskiem. Przy okazji należy pochwalić lokalizację w kierunku na Krasne; za miastem. Można by też powtórzyć co uczyniono w Krakowie czyli w sąsiedztwie kolei, na jej terenach przy dworcu. Ale to już historia, przy sile takich wielkich zaangażowanych pieniędzy racje przyszłości miasta zbladły.

Teraz z sąsiedztwa obserwujemy rozmach budowlany, nowoczesność organizacji budowy, podglądamy detale dekoracyjne elewacji. Wszystko nowe, najnowocześniejsze. Nawet z wyrozumiałością znosimy uciążliwości sąsiedztwa budowy. Tutaj pojawiają się pierwsze uszczypliwości. Bo wielki ciężarówki dowożące materiały na budowę tarasują lub ograniczają skutecznie ruch na ulicach Kopisto i Rejtana.

Zaczynają się także poważne dyskusje wyrażające strach jak będzie funkcjonowało sąsiedztwo galerii po jej uruchomieniu. Dotyczy to szczególnie problemu komunikacyjnego, parkowania klientów i personelu. Wystarczy zestawić wielkie liczby obrazujące ogrom galerii a zatem jej wpływ na osiedla Nowe Miasto, Paderewskiego i inne okoliczne. Galeria to 110 tys m.kw. powierzchni, 250 sklepów, 3000 zatrudnionego personelu, a tylko 1000 miejsc parkingowych. Sam personel nie ma szans zaparkować w galerii a nawet w okolicy. Może to płonne obawy ale marnie to widzę. Budując nowe osiedla mamy narzucane – słusznie prawie 2 miejsca parkingowe na mieszkanie, czy to w garażu podziemnym czy na parkingach. W bilansach budowy oraz ekonomii zabudowy stanowi to bardzo duże obciążenie. Pojawiają się głosy mieszkańców o odgrodzeniu od galerii naszych osiedli jako obrona przed dezorganizacją komunikacyjną. Twierdzą mieszkańcy, że galeria winna zadbać o wielotysięczne garażowisko podziemne. To nie jest jakaś mega innowacja. Teraz to już powszechność w nowoczesnych miastach. Komunikacja schodzi pod ziemię i na estakady. Galeria to kilka sal kinowych i atrakcyjne miejsce koncertowe. Pobliska hala sportowa koncertowo przestanie się liczyć czyli trzeba będzie do jej kosztów utrzymania sporo dokładać. Właściciele galerii na początku zapowiadali partycypację w przebudowie komunikacyjnej okolicy, ale obietnica ucichła. Obawy chaosu komunikacyjnego potęguje sytuacja w okolicy ul. Dołowej gdzie w każdą niedzielę przyjezdni dezorganizują okolicę bazaru. W pobliżu galerii właściciele miejsc parkingowych już ograniczają ich dostępność /Telewizja, Urząd Skarbowy/. Sądzę, że okoliczne osiedla dogadają się ze sobą w obronie przed wpływem ze strony tak mocnego sąsiada.

Oby moje obawy były przesadzone. Ale podkreślam, że zarządzanie, kreowanie miasta, jego budowanie, to głownie przewidywanie następstw decyzji, taka przenikliwość stuletnia jako paralela do wody stuletniej, gdzie o jej grożbie i następstwie powodzi zapomnieliśmy, co dało skutki opłakane dla tysięcy. Aby temu zapobiec trzeba mieć szczęście do władzy z wizją, która sprawi nam bezpieczeństwo zamieszkiwania. Trochę też naszej winy jako wyborców, gdyż dajemy się uwodzić tym co łatwe, dające blichtr, a nie do końca przemyślane i trudne. Jako wymowny przykład takiego stanu podam; kto pochwali kiedykolwiek władzę, że przewidziała przed szkodą wybudowanie wałów przeciwpowodziowych, czy tez nadmiernej ilości parkingów, które przydadzą się po latach jako przewidzenie potrzeby.

Edward SŁUPEK