Miesięczne archiwum: Kwiecień 2016

Samorządowe łotrzyki

Dalekosiężnie zamiary poszerzenia Rzeszowa są słuszne

Byliśmy ostatnimi czasy świadkami niecnej praktyki w  działalności samorządowej. Otóż okołorzeszowskie samorządy zrzeszone w porozumieniu samorządowym podjęły dziwaczną, a nawet niecną praktykę, niezgadzania się z zakusami samorządu Rzeszowa dotyczącymi poszerzenia miasta o okoliczne miejscowości, a nawet całe gminy. Moim zdaniem dalekosiężnie zamiary poszerzenia Rzeszowa są słuszne. Dziwaczność to sposób niezgadzania się wyrażony akcją bilbordową na terenie Rzeszowa, gdzie mieszkańcy i przyjezdni mogli zobaczyć protest przeciwko poszerzeniu miasta.

Akcja jak akcja. Jesteśmy przyzwyczajeni do tej formy propagandy w okresach przedwyborczych, ale wielu zdumiał atak na samorząd Rzeszowa poprzez bilbordy w  mieście zlecone przez porozumienie samorządowe złożone z  wójtów przeciwnych poszerzeniu Rzeszowa kosztem okolicznych miejscowości. Taka forma protestu czy też innego zdania jest według mnie, jak to w tytule określiłem, łotrzykowską praktyką. Tak to skwitowali mieszkańcy Rzeszowa, a nawet mieszkańcy okolicznych miejscowości. Jest to poniekąd dowód ze strony wybranych reprezentantów lokalnych społeczności, wójtów gmin, na nadciągające zdziczenie obyczaju. Przy pomocy płatnych nośników medialnych uprawia się lokalną politykę. Niecna to praktyka i wprowadzanie niebezpiecznego obyczaju na lokalnym poziomie zamiast normalnej debaty ze społeczeństwem.

Poszerzenie Rzeszowa nie budzi z  punktu widzenia interesów województwa większych kontrowersji. Pozostaje do dysku , o które miejscowości poszerzyć Rzeszów. Uważam, że w miarę możliwości należałoby poszerzać stolicę województwa poprzez przyłączanie całych gmin. Mogłoby się to odbyć w ten sposób, że najbliższe Rzeszowowi miejscowości należałoby przyłączyć, a  pozostałe po likwidacji gminy dołączyć do innych samorządów, powiększając je w ten sposób. Jest to moje wstępne stanowisko w sprawie, nieodnoszące się do szczegółów. Sprawa wymaga specjalnej debaty ze specjalnym podejściem do sprawy. Dotychczasowy sposób poszerzania Rzeszowa sprawia wrażenie, i tak wielu to odbiera, że chodzi o osobistą zasługę przejścia do historii: „ja poszerzyłem Rzeszów”. Na to odpowiem przykładem, że od wielu lat noblistami z wielu ważnych dziedzin są zespoły naukowców, a nie jednostki, bo to takie czasy, że bez odniesienia do organizacji, grupy niewiele można uczynić.

Brakuje mi w  debacie o  wielkość Rzeszowa głosu samorządu województwa. To jakieś zaniechanie albo celowy cynizm od wielu kadencji, że nie uczestniczy w trudnej debacie. To mocny intelektualnie ośrodek reprezentowany w  sejmiku poprzez radnych z całego województwa. Czas na włączenie się do debaty, a nawet jej ukierunkowanie. Sadzę, że Rada Miasta Rzeszowa winna mieć wyższą rangę w  operacji przyłączenia miejscowości, choćby poprzez specjalną komisję złożoną ze wszystkich opcji, kierowaną naprzemiennie przez większość rządzącą, jak i też przez przedstawicieli opozycji. Oczekiwany byłby także głos wojewody podkarpackiego jako łącznika z  rządem naszego jednolitego państwa.

Musimy pamiętać, że Rzeszów od lat dysponował i dysponuje wielokrotnie większym potencjałem ekonomicznym i funkcjonalnym od rzeszowskich gmin, które wyżej cenię w obszarach życia społecznego. Niedoinwestowane organizacje społeczne od dziesiątków lat stanowią wzór na lokalność życia społecznego. Myślę o strażach pożarnych autentycznie ochotniczych, kołach gospodyń, które nie mają stosownego odpowiednika organizacji pań w Rzeszowie, orkiestrach dętych i innych organizacjach datujących się rodowodem niekiedy na XIX wiek.

Poszerzając Rzeszów, należy poszukać odpowiedzi na pytania, jak zadbać o  okaleczone samorządy, albo co pozostanie po zlikwidowanych samorządach. Na pewno musiałyby znaleźć się miejsca dobrej pracy dla pracowników po likwidowanych samorządach. Ci ludzie to świetni fachowcy, którzy muszą mieć zagwarantowaną przyszłość pracy choćby w instytucjach, które mogą być lokalizowane w  przyłączanych miejscowościach. Widzę lokalizację władz powiatu i innych instytucji w Trzebownisku. To bardzo złożony proces, który musi się odbyć jedynie z uwzględnieniem interesów wielu ludzi i organizacji. Należałoby także rozmawiać z biskupami i dekanatami, bo przecież zmiany organizacyjne może wesprzeć Kościół, stanowiący wzór organizacji o  korzeniach dwóch tysiącleci, co odzwierciedla Prawo kanoniczne jako przykład doskonałej kodyfikacji.

Reasumując, wszyscy, których może dotyczyć proces przyłączeń miejscowości do Rzeszowa, muszą mieć świadomość, że na tym zyskają. Takie przekonanie jest możliwe, pod warunkiem, że będzie to sukces nas wszystkich. Nie można takiej społecznej operacji, o inklinacjach na dziesięciolecia, rozpoczynać od łotrzykowskich praktyk w postaci akcji bilbordowej.

Edward SŁUPEK