Miesięczne archiwum: Luty 2018

Pomnik niezgody

Józef Piłsudski na placu Wolności w Rzeszowie

Nie odpuszczam! Jeszcze raz apeluję o rewizję i unieważnienie uchwały Rady Miasta Rzeszowa o budowie pomnika Józefa Piłsudskiego, co ma być ukoronowaniem obchodów 100-leciaodzyskania niepodległości w centralnym punkcie Rzeszowa, jakim jest plac Wolności. Cieszę się, że mam w tym względzie, jak donosi prasa, zacnych stronników. Przewodniczący rady Andrzej Dec zaproponował po wysłuchaniu zdań historyków, aby w miejsce kontrowersyjnego pomnika Piłsudskiego postawić monument „ojców polskiej wolności” z 1918 r., gdyż jak twierdzi „ojców było więcej, a zasługi marszałka Piłsudskiego nie są tak wielkie, jak to od czasów II Rzeczypospolitej sugerują jego zwolennicy”.

Sprawa wydaje się przesądzona, gdyż w prasie dyskusja toczy się o wycinkę drzew przy placu Wolności, bo przedstawiciele miasta tak ukierunkowali społeczeństwo w wypowiedziach prasowych. Jest to uwłaczająca manipulacja i spłycenie sprawy, jakoby problemem była wycinka drzew, czyli sprawa zieleni. Dziwi mnie także panegiryk pióra samego redaktora naczelnego „Echa Rzeszowa” Zdzisława Daraża o Józefie Piłsudskim ,poparty repliką czytelnika co do mojego stanowiska w sprawie Piłsudskiego. Jest nawet wzmianka dotycząca wypowiedzi świętego Jana Pawła II na temat marszałka. Tutaj dodam znane fakty o Piłsudskim i jego dwukrotnej zmianie wyznania dla zawarcia licznych małżeństw, czym naraził się Kościołowi. Panegiryk jest napisany w stylu uwielbienia czci marszałka, jaką zakładała specjalna ustawa sejmowa sprokurowana przez sanację po śmierci Piłsudskiego w maju 1935 r. w oparciu o wykorzystanie zapisów Konstytucji kwietniowej, która wprowadziła dyktatorskie rządy zwane sanacyjnymi. Notabene obóz sanacyjny dla umiłowania marszałka i dla niego uchwalił dyktatorską konstytucję.

Tworzenie mitu marszałka to organizacyjny fenomen jego kamaryli. Sam zażycia o to zadbał, niszcząc kompromitujące wzmianki o sobie. Wszystkie ewentualne takie zapisy, stawiające w niekorzystnym świetle Piłsudskiego, zatrzymywała cenzura. Pod pretekstem nieoddawania czci i honoru pierwszemu marszałkowi Polski specjalne bojówki piłsudczykowskie zaczęły na własną rękę wymierzać sprawiedliwość. Ich ofiarami stawali się często dziennikarze ciężko pobici, jak redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” Stanisław Stroński i inni. Szczególnie dbano o usunięcie z przestrzeni publicznej faktu załamania psychicznego marszałka przed bitwą warszawską i jego wyjazd do kochanki do Bobowej koło Tarnowa, co dowodzi historiografia.

Polska historia jak każda jest niejednoznaczna. Na pewno potrzebujemy wzorców i bohaterów. Ale nie będzie to pedagogiczne robienie z ewidentnego zamachowca stanu z 1926 r. wzoru dla potomnych. Są zapomniani bohaterowie tamtych lat, jak choćby kapelan legionów ksiądz płk Józef Panaś z naszego regionu, zamęczony we Lwowie przez bolszewików. W czasie mszy upamiętniającej poległych w czasie zamachu majowego w 1926 r. w kościele garnizonowym w Warszawie, widząc pychę piłsudczyków, zerwał z piersi wszystkie odznaczenia i cisnął nimi o posadzkę pod nogi gen. Orlicz-Dreszera jako protest przeciwko rozlewowi krwi bratniej w czasie zamachu majowego. Praktycznie wszyscy przeciwnicy zamachu majowego zostali poddani represjom do wybuchu II wojny światowej. Procesy w Brześciu, Bereza Kartuska, emigracja wielu światłych osób, w tym generałów, którzy przysłużyli się do odzyskania i obrony niepodległości, są przykrą spuścizną kojarzącą się z rządami sanacji.

Nie zaogniając, apologeci Piłsudskiego, pomimo licznych apeli, nie doprowadzili do unieważnienia wyroków z procesu brzeskiego, gdzie skazanym był premier Wincenty Witos. Nie przeszkadza im jednak wykorzystywanie wizerunku Witosa w bieżącej rozgrywce politycznej. Czas na normalne potraktowanie tych tragicznych postaci historycznych. Pokażmy, że niepodległość 1918 r. to dzieło zbiorowe całego narodu. Pokażmy radość z powstania i istnienia wspólnoty narodowej Rzeczypospolitej. Wizerunek marszałka na koniu trąci anachronizmem w XXI w. Dojdzie do niecnych żartów ze szczegółów anatomicznych konia czy kasztanki. Tutaj zasadny byłby głos prezydenta Rzeszowa, doprowadzający w konsekwencji do rewizji uchwały rady miasta. Należy się to poległym, represjonowanym z rąk sanacji, w tym twórcy idei rozgrywki z bolszewikami gen. Tadeuszowi Rozwadowskiemu, szefowi Sztabu Generalnego, zamęczonemu przez reżim sanacyjny dla sprawy zawłaszczenia sukcesu „cudu nad Wisłą” dla Piłsudskiego.

Jak mamy się odnieść do ofiar strajków chłopskich z lat 30. (stu zabitych na Rzeszowszczyźnie), kojarzonych z reżimem sanacyjnym – pamiętając o oprawcach, a zapominając o ofiarach. Nie znam odważnych w Polsce na taką skalę, aby czcić kontrowersyjną postać, zapominając o innych wielkich, którzy doprowadzili wspólnie do odzyskania niepodległości w 1918 r. i jej obrony w 1920 r. Obyśmy nie zostali stolicą wstydu upamiętniania historii.

Edward SŁUPEK