Miesięczne archiwum: Marzec 2018

Rażąca niewdzięczność

Dlaczego Polacy nie lubią (?) Żydów

Piotr Wysocki w zakończeniu Salonu warszawskiego (scena siódma III cz. Dziadów Adama Mickiewicza) wypowiada następujące słowa: „Nasz naród jak lawa/ Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa/ Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi […]”. Charakteryzują one bardzo obecną sytuację naszych polskich relacji w stosunku do narodu żydowskiego.

Trzydzieści lat temu doszło do przymusowej emigracji wielu Żydów z Polski po protestach akademickich spowodowanych „zdjęciem z afisza” w Teatrze Narodowym w Warszawie inscenizacji Dziadów w reżyserii Kazimierza Dejmka. Wcześniej w czerwcu 1967 r. Władysław Gomułka, ówczesny I sekretarz PZPR, wygłosił antysyjonistyczne przemówienie po tzw. wojnie sześciodniowej Izraela z Arabami, potępiając agresora – Izrael. W wyniku splotu tych okoliczności przymusowo wyemigrowały do Izraela tysiące Żydów z polskim obywatelstwem. Nigdy Żydzi tego faktu Gomułce nie wybaczyli jako inicjatorowi ich exodusu z Polski, głosząc klątwę, że historia nie będzie wzmiankować jego żywota.

Wcześniej, tuż po II wojnie światowej, mówiło się, że Sowieci wprowadzili w Polsce żydokomunę. Wynikało to z faktu, że większość aparatu represji i ważnych stanowisk w powojennym PRL-u do 1956 r. stanowili Polacy pochodzenia żydowskiego zainstalowani u nas przez Związek Radziecki. Pokrótce można stwierdzić, że osadnictwo Żydów w Polsce to około siedem wieków. Przeszli przez prawie całą Europę od Hiszpanii poprzez Francję i Niemcy, doznając z jakichś powodów represji od tych narodów, aż u nas znaleźli spokojne osadnictwo skończone Holocaustem zgotowanym im przez Niemców. Wcześniej wszędzie byli fizycznie eksterminowani i prześladowani. Jedynie nam Polakom jako tako udało się z nimi współzamieszkiwać, tworząc poprawne relacje – umożliwiając rozwój, kształcenie, rodzaje autonomii religijnej. Nie można Polsce, jako organizmowi państwowemu, w żadnym wieku przypisać form eksterminacji Żydów.

Dziwne były to relacje między nami. W polskiej codzienności liczył się honor, ideał państwowości, u nich – w naszym przekonaniu – pieniądz, posiadanie kluczowych instytucji, gdzie on się kręci, jak karczma czy handel. Stąd szybko zaczęli się bogacić, przy naszym ówczesnym prymacie honoru nad gospodarką i materialnością. Posiadając dobra, stworzyli obraźliwe pojęcie „goja”, który za pieniądze musiał im służyć. Powiedzenie „polskie ulice, żydowskie kamienice” najbardziej charakteryzowało ten stan rzeczy. Przy takim podejściu i tolerancji z naszej strony dorobili się ogromnych majątków. Zostali posiadaczami ziemskimi, a także dla nas bankierami. Wiele rodów na ich rzecz straciło majątki. W latach trzydziestych jak najbardziej demokratycznie w owładniętych biedą Niemczech dochodzi do władzy Hitler. W programie wyborczym zapowiada wypędzenie, „załatwienie” Żydów. Przy powszechnej akceptacji Niemców doprowadza do pozbawienia Żydów majątku, wypędzenia, eksterminacji w obozach. Po rozpętaniu II wojny światowej zapowiadaną eksterminację fizyczną narodu żydowskiego z niemiecką bezwzględnością i pedanterią organizacyjną realizuje w okupowanej Europie. W okupowanej Polsce Niemcy są szczególnie bezwzględni dla nas i Żydów. Za jakąkolwiek pomoc i ukrywanie Żydów groziła śmierć. Z przekazu rodziców, którzy przez dwa lata pomagali ukrywającemu się Żydowi w czasie wojny, wiem, że pojmali go Niemcy. W czasie przesłuchania przez SS tłumaczem był Polak, granatowy policjant. Żyd z detalami zaczął „sypać” na rodziców i innych sąsiadów, którzy mu pomagali przeżyć. W jakiś sposób policjant tego nie przetłumaczył, tylko doprowadził do zmasakrowania przesłuchiwanego, aby ten nie mógł zeznawać.

Okropna scena, możliwa tylko w takich wojennych sytuacjach życia i śmierci. Przy jej bezwzględności nie będę się silił na jej atomizowanie. Tylko z przekazu wiem, że Żydzi nie przejawiali wdzięczności wobec Polaków, wiedząc, że ujawnianie faktu pomocy wobec nich skutkuje śmiercią Polaka. W czasie wojny, którą puentuję jako czas bez zasad, w rozumieniu zasad moralnych wypracowanych przez ludzkość.

Wojny we wszystkich narodach ujawniają najbardziej podłe charaktery i zachowania. Dotyczy to nas, Polaków, i innych bez wyjątku. Dlatego medialne ataki na Polaków przy ogromnych przykładach pomocy z naszej strony dla ratowania Żydów są nieuprawnione. Ogromne możliwości kapitałowe Żydów sprawiają, że poważne media światowe są w ich posiadaniu. Dominują w przemyśle filmowym, który poprzez utwory manipuluje historią Holocaustu. Tworząc państwo Izrael, opierali się Żydzi na kadrach wykształconych w Polsce, jak Begin czy Mosze Dajan – polskich oficerach opuszczających armię Andersa. Tworząc z „niczego” państwo Izrael, uczynili to, wykorzystując polską wiedzę o armii, o rolnictwie – wszystkich dziedzinach niezbędnych dla istnienia państwa.

Kneset, parlament żydowski, zastanawiał się w 1948 r., czy polskim nie uczynić języka urzędowego. Establishment Izraela przez wiele lat od 1948 r. „myślał” i tworzył państwo Izrael, korzystając z wiedzy wywiezionej z Polski. Podziwiamy Żydów za ich osiągnięcia, ale razi ich niewdzięczność w stosunku do Polski wyrażana szczególnie w mediach i swoisty atak medialny za ustawodawstwo mające nas chronić przed kłamstwami w stylu „polskie obozy śmierci”. Podobnie napastliwie Żydzi zachowywali się w stosunku do Szwajcarów, wymuszając na nich pożytki z lokat po zmarłych w Holocauście Żydach. Napad medialny Szwajcarzy wytrzymali jeden tydzień. Mamy duży, jak sądzę, sentyment i estymę do Żydów, bo choćby dzieci naszego premiera Morawieckiego uczyły się w Zespole Szkół Lauder-Morasha w Warszawie. W pamięci naszych rodzin przechowuje się dużo opowieści o koegzystencji z Żydami przez wieki przekazanych przez naszych dziadków. Skąd zatem odczuwana rażąca niewdzięczność do naszego narodu? Być może przyczyną „nielubienia” jest podnoszona przeze mnie owa rażąca niewdzięczność tak zajadliwie manifestowana światu.

Edward SŁUPEK