DOMY UKOJENIA

Pochylić się nad nieuniknioną starością

Takim fantazyjnym mianem określiłem pomysł, który od dość dawna mnie prześladuje, zaprząta umysł. Z racji pracy w Spółdzielni Zodiak mam codzienny ogląd sytuacji społecznej ludzi młodych, pełnych planów, dynamizmu i optymizmu, które charakteryzują młodość, czyli świetlaną przyszłość. Zazdroszczę im takich postaw oraz szczerze współczuję, bo jeszcze zostaje powinność wobec starych i bliskich w ich starości. Nie chcę się jednak nimi zajmować, bo młodość wszystko pokona i zwycięży.

Chcę się pochylić nad nieuniknioną starością,której nikt, niestety, nie jest w stanie przezwyciężyć. Z tym wiąże się opieka nad ludźmi starymi, problem ich zamieszkiwania gdzieś i z kimś w okresie jesieni życia – godnie i wygodnie oraz z poczuciem bezpieczeństwa. Nie bez znaczenia jest samotność która doskwiera starym ludziom. Scenariusz życia starych jest podobny. Najpierw młodość, potem praca i związane z tym wychowywanie dzieci. Wręcz obsesja na punkcie dobrego wykształcenia swoich dzieci – dla ich przyszłości lepszej od własnej. Potem przychodzi starość we dwoje, piękna gdy nie potrzeba pomocy osób trzecich. Pęd życia i odmiana cywilizacyjna z tym związana sprawiają, że młodzi nie mają czasu i warunków, aby godnie zaopiekować się ludźmi starymi. Jest tak, że im bardziej wykształcone dzieci, tym większe prawdopodobieństwo, że dzieci nie mają warunków do opieki nad starymi rodzicami i dziadkami. Tempo życia, praca zawodowa na pełny zegar i w oddaleniu im to uniemożliwia. Nikt się temu nie dziwi – to cena postępu, przemiany cywilizacyjnej.

To powszechne zjawisko, szczególnie w krajach wysokiego rozwoju cywilizacyjnego. Wielopokoleniowe rodziny, mieszkające razem, będą zanikać. Zaradzenie tej niezbyt świetlanej przyszłości to budowa domów nastawionych na zamieszkiwanie i opiekę nad ludźmi będącymi w jesieni życia. Nie jest to na pewno pomysł nowy i odkrywczy, ale na pewno zarzucony. Widzę to jako wygodne obiekty, gdzie każdy ma, bądź dwoje
mają, apartamencik ze wszystkimi wygodami, gdzie w sąsiedztwie mieszkają tacy sami ludzie jak oni. Naturalnie powinny to być obiekty bez barier, gdzie opieka lekarsko-pielęgniarska nie stanowi problemu, gdzie jest zapewnione wyżywienie i dostęp do innych wygód oraz udogodnień, jak fizykoterapia czy kaplica. Zasadą podstawową powinno być, aby te obiekty były usytuowane w pobliżu dawnego miejsca zamieszkania. Ważne wydaje się przebywanie ludzi starszych razem, bez świadomości bycia ciężarem dla bliskich i z poczuciem, że bliscy mają do nich wygodny dostęp.

Nie widzę takiej sytuacji, że kogoś, kto całe życie przemieszkał np. w Rzeszowie, ekspediuje się na wieś. Zasada mówiąca, że starych drzew się nie przesadza, na pewno obowiązuje. Szczególnie ważną sprawą jest bliskość i możliwość widzenia dzieci, które z takim mozołem wychowało się i wykształciło. W tym miejscu nie ma żadnego podtekstu czy też zjadliwości pod adresem młodych. Oni by wiele dali, aby pomóc swoim starszym i bliskim im osobom. Chcieliby w miarę możliwości mieć do nich dostęp w drodze do pracy i w każdej wolnej chwili. Jednak opieka i bliskość przez całą dobę wydaje się niemożliwa poprzez zamieszkiwanie.

Pomysł można urzeczywistnić poprzez budowę takich obiektów, choćby na wzór istniejącego i administrowanego przez Spółdzielnię Mieszkaniową Nowe Miasto w Rzeszowie. W sensie finansowym byłaby to własna inwestycja w apartament w takim obiekcie, z możliwością posiadania go na własność, a co za tym idzie, dziedziczenia, zbywania itp. Prawo zamieszkiwania w takim obiekcie powinno być uwarunkowane cenzusem ukończenia odpowiedniego wieku.

W tym trudnym pomyśle, bo starość jest trudna i nieudana, lecz nieunikniona, jest ukłon zarówno do seniorów jak do ich dzieci, które w ten sposób nie byłyby bezradne w pomocy starszym w jesieni życia. Takie condominium to ukojenie przed nieuniknionym, a także ulżenie młodym przed wyrzutami sumienia, opieki nad bliskimi w ich starości. Organizacyjnie, jak powinno to wyglądać należy obmyślić, a także podglądnąć, jak to czynią inni. Do opisania pomysłu skłoniły mnie sytuacje, które znam. Sądzę, że instytucjonalnie zająć się tą sprawą powinna spółdzielczość mieszkaniowa, bo samo przedsięwzięcie jest bliskie spółdzielczym rozwiązaniom. To taka inwestycja starych na starość, dla ulżenia młodym i ograniczeniu
wyrzutów sumienia.

Eward SŁUPEK,
prezes zarządu Spółdzielni Zodiak w Rzeszowie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.