EUROPEJSKI PESYMIZM

Dobrobyt jest z pracy i używania rozumu

Zewsząd jesteśmy zalewani informacjami o kryzysie w Unii Europejskiej. Nie znam choćby jednej zapowiedzi o tym, że w jakiejkolwiek dziedzinie życia gospodarczego czeka nas coś świetlanego. Biedny naród grecki, przecież z kolebki demokracji, a stał się przysłowiowym Barabaszem i złoczyńcą? Przysłowie „udawać Greka”
jest tłumaczone i rozpatrywane powszechnie przez wszystkich. Informacje o podobnym kryzysie w innych demokracjach południa – Włoch, Hiszpanii, Portugalii – przykrywa na razie przypadek Grecji.

Ten południowy zalew pesymizmu coraz częściej zastanawia i nasuwa pytanie, co z naszą młodą polską demokracją. Zastanawia w skali makro, a jeszcze bardziej w skali mikro, czyli jak się to przeniesie na nasze indywidualne bytowanie w najbliższej i dalszej przyszłości. Gierek stworzył 2 miliony miejsc pracy dla wyżu demograficznego, pożyczając ok. 30 mld dolarów. Majątek, który z tych pieniędzy powstał, sprzedano ochoczo w różny sposób za trzykrotną prawie wartość, co zasiliło budżet państwa. Summa summarum po radosnej wyprzedaży majątku mamy dług budżetowy w wysokości ok. 800 mld zł. W normalnym rozumie się to nie mieści. Wcześniej czy później trzeba to będzie spłacić. Czy jest na to pomysł? Może jest on jakiś szatański? Zostaniemy chyba niemożebnie opodatkowani. Bo przecież gospodarcze srebra Polski nie są już w rękach skarbu państwa. Podobna sytuacja jest w skali polskich miast, które bardzo ochoczo się zadłużają na wiele lat. Rozumiem, że należy inwestować z pożyczonych środków, ale nie bardzo słyszę o analizach spłaty na wiele lat w przyszłość. Wielu odnosi wrażenie, że wygrywa myślenie w kategorii kadencyjnej: na cztery lata. Zawsze podkreślałem, iż światłe zarządzanie to przewidywanie następstw decyzji, zwłaszcza tych kapitałochłonnych.

Na pewno pisanie z pozycji człowieka, który widzi z pozycji kierowniczej podmiotu spółdzielczego,jest obarczone pewnym skrzywieniem, ale nam nikt nie pożycza i nikt nam nie daje pomocy ze środków unijnych. Tak postanowiono w chwili akcesji w 2004 r. Przez ten dyskryminacyjny zabieg jesteśmy zdrowym organizmem gospodarczym. Uczestnicząc czynnie w kampanii wyborczej do Sejmu nasłuchałem się obietnic o „załatwianiu” środków na różne przedsięwzięcia gospodarcze. Kandydaci ze wszystkich opcji mówili o zdobywaniu i załatwianiu środków na różne sprawy. Nikt nie używał retoryki, że dobrobyt jest z pracy i używania rozumu. Skąd ta maniera odejścia od pozytywistycznej logiki pracy. Nikt nam nic za darmo nie da. Ja w to nie wierzę, ale łatwo zostać społecznie uwiedzionym.

Boję się przyszłości – o dyktat lobby energetycznego, co będzie miało ogromny wpływ na nasze budżety domowe. Sprzedane w innych miastach dobra komunalne (prywatyzacja), jakimi są wodociągi i sieci ciepłownicze, są zabiegami złowrogimi. Wizja – że woda leci za sprawą kapitału spekulacyjnego, a ciepło trafia do naszych domów za sprawą obcych rur – przeraża. Gdy nasze miasto zaciągnie kredyty bez wizji konkretnej spłaty na 300 mln zł, to przecież mamy co sprzedać. Naszym kapitałem są młodzi, dobrze wykształceni ludzie. Wykształceni wyrzeczeniami rodziców, którzy widzieli latorośle na różnych społecznie potrzebnych stanowiskach. Nie będzie to możliwe gdy wyzbędziemy się poprzez ostatnią prywatyzację naszych dóbr. Będziemy sterowani i zarządzani z zewnątrz przez przysłowiowego „wielkiego brata”.

Antidotum na to może być polska spółdzielczość, jeżeli powstanie odpowiednio nowoczesne prawo spółdzielcze. Wiem, że dla wielu anachronicznie to brzmi, ale spółdzielczość europejska jest wolna od kryzysu i ma się dobrze. To co w spółkach uchodzi, czyli bezkrytyczne manipulowanie gospodarką jedynie w imię mnożenia zysku dla nielicznych, w demokracji spółdzielczej jest niemożliwe. Przytoczony na wstępie europejski kryzys wywołały spółki poprzez bezkrytyczne zabiegi mające na celu tylko zysk. Na pewno zyskowne było przeniesienie produkcji wielu zakładów do Chin, ale z jakimi skutkami społecznymi. Bezrobocie tym spowodowane i utrata majątku produkcyjnego są bezpowrotne. Nieliczni zarobili na wiele pokoleń.

W myśleniu spółdzielczym liczy się długofalowy cel, a nie zysk dla nielicznych. Piszę o tych mechanizmach, bo odnoszę wrażenie, że istnieje duże niezrozumienie tej problematyki. Zohydzanie spółdzielczości od lat wynika z wiedzy lobby energetycznego, że jako zorganizowana siła stanowimy mechanizm obrony przed dyktatem cenowym międzynarodowych korporacji. Obarczanie spółdzielni wysokimi kosztami utrzymania naszych mieszkań jest manipulacją. Także gospodarka samorządów musi się znaleźć pod naszą spółdzielczą lupą. Jako dominujący odsetek mieszkańców naszego Rzeszowa winniśmy wspólnie to uczynić. Odnoszę wrażenie stosowania pozy aroganckiej samorządu Rzeszowa wobec spółdzielczości. Zmieńmy to wspólnie, bo to nasz żywotny interes.

Edward SŁUPEK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.