Ku samopokrzepieniu

Nie budujmy mieszkań socjalnych

Za kolebkę ruchu spółdzielczego uznawana jest Anglia, gdzie w 1843 r. w Rochdale powstała jedna z  pierwszych spółdzielni. Podobnie uznaje się o  futbolu, jednej z  najbardziej powszechnych dyscyplin sportowych, gdzie światowa federacja FIFA zrzesza więcej państw niż ONZ. Nie jest to prawda, gdyż w  1816 r. ks. Stanisław Staszic założył w  swoich dobrach Towarzystwo Rolnicze Hrubieszowskie nazywane wstępnie Rolniczym Towarzystwem Wspólnego Ratowania się w  Nieszczęściach na zasadach spółdzielczych.

Akt powstania Towarzystwa zatwierdził nawet zaborca car Aleksander I w 1822 r. Towarzystwo obejmowało 9 wsi, osadę i  wójtostwo hrubieszowskie. Umowę podpisało 329 gospodarzy. Na czele stał prezes, będący jednocześnie wójtem. W  1855 r. zaborcze władze rosyjskie postawiły na czele Towarzystwa komisarza, tym samym ograniczając jego działalność. Prezes miał do pomocy radę gospodarczą spośród członków Towarzystwa. Siedziba władz znajdowała się w Dziekanowie k. Hrubieszowa. Towarzystwo działało według zasad opracowanych przez ks. Stanisława Staszica zawartych w  umowie z  gospodarzami. Właścicielem wszystkich dóbr było Towarzystwo, a  jego członkowie dziedzicznymi użytkownikami gospodarstw, których powierzchnia nie mogła przekraczać 80 mórg (44,8 ha). Wszyscy członkowie Towarzystwa, obok gospodarzy – również bezrolni, urzędnicy administracyjni, nauczyciele, dzierżawcy młynów i zakładów do obróbki sukna oraz lekarze, a także wójt i burmistrz miasta – mieli równe prawa. Płacili jednak zróżnicowany czynsz.

Wszyscy członkowie tej osobliwej wspólnoty byli zobowiązani do niesienia pomocy współtowarzyszom dotkniętym przez klęski żywiołowe. Wysokość pomocy była uzależniona od powierzchni gospodarstwa. Zgodnie z  założeniami Stanisława Staszica Towarzystwo opiekowało się sierotami, kalekami i  niedołężnymi starcami. Wszystkie świadczenia o  charakterze socjalnym, jak opieka lekarska czy funkcjonowanie szkół, finansowano z  wnoszonych składek w  wysokości proporcjonalnej do osiąganych dochodów. Staszic pilnował, aby jego chłopi niczego nie dostawali za darmo, żeby czuli, że na wszystko należy zapracować. Szkoła i pomieszczenia dla lekarza na terenie Towarzystwa finansowane były z funduszy Towarzystwa. Na utrzymanie łożyli członkowie.

Towarzystwo posiadało również dobra wspólne w  postaci młynów, stawów, tartaków, cegielni, kuźni, zakładów do obróbki sukna, browarów, wytwórni wódek i innych trunków oraz lasy, z  których dochód przeznaczano na prowadzenie szkół, kształcenie zdolniejszej młodzieży na poziomie wyż- szym niż podstawowy, a  także na prowadzenie szpitala oraz opiekę nad sierotami i starcami, pomoc w przypadku pożaru oraz ubezpieczenie. Towarzystwo utworzyło również w Hrubieszowie Bank Pożyczkowy.

Działalność pierwszej w  Europie spół- dzielni o  charakterze rolniczym została zawieszona w 1945 r., a ostatecznie rozwiązana w  1951 r. na mocy dekretu Bieruta. Piękna karta historii spółdzielczości, której „ojcem założycielem” był człowiek o wielu talentach, ksiądz Stanisław Staszic. Nazywany jest tak- że „ojcem polskiej geologii a także taternictwa”. Od dziesięcioleci toczy się dyskusja o  budowie mieszkań socjalnych. Lokal socjalny to lokal nadający się do zamieszkania, którego powierzchnia pokoi przypadająca na członka gospodarstwa domowego nie może być mniejsza niż 5 mkw., a  w  przypadku jednoosobowego gospodarstwa domowego 10 mkw., przy czym lokal ten może mieć obniżony standard.

Przy okazji kampanii wyborczych większość polityków każdego szczebla wyraża potrzebę budowy mieszkań socjalnych. Uwa- żam to za błąd i niedorzeczność gospodarczą. Mieszkań socjalnych mamy w kraju miliony wybudowanych w  PRL-u  podczas wyżu demograficznego. Tak było trzeba i  warto by było przyjrzeć się tamtym rozwiązaniom organizacyjno-gospodarczym, zwłaszcza spółdzielczym. Najlepiej by było stworzyć system odkupu tych mieszkań z okresu PRL- -u przez samorząd. Wielu mieszkańców mających takie mieszkania „bez standardu” nie ma szans na nowe. To wymaga rozwiązań systemowych w  postaci opracowania zasad wykupu. Jestem pewien, że pozwoliłoby to na uruchomienie koniunktury w budownictwie zwłaszcza spółdzielczym.

Nie stać nas na absurdalne budowanie „z  zasady” czegoś niepełnowartościowego, jeżeli mamy nabudowanych bez liku mieszkań socjalnych. Bywa, że młodzi ludzie dziedziczą taki „socjal”, mając ograniczone środki finansowe. Wystarczyłoby, aby samorząd odkupił dla swoich potrzeb ich marne mieszkanie, a oni mogliby zainwestować w nowoczesne i po wybudowaniu zamieszkać w nim. Można by też w takich sytuacjach pomyśleć o  pomocy państwa, modyfikując program 500+ dla tej potrzeby. Nie jest to proste dla polityków rozwiązanie, ale moim zdaniem zwyczajnie racjonalne.

Edward SŁUPEK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.