PRZESTRZEŃ OTWARTA

Strategia marki województwa podkarpackiego

Co jakiś czas jesteśmy rozmyślnie bombardowani wiadomościami o potrzebie tworzenia marki dla miasta albo dla naszego regionu. Taka akcja ma miejsce w całym kraju. Sile sprytnej i nakierowanej sugestii mediów ulegają politycy samorządowi, bo przecież z mediami się nie polemizuje. Prawie każdy dla tzw. świętego spokoju im ulega. Następnie pojawia się zewnętrzna firma, wyłaniana w trybie przetargowym, i taką strategię nam na zawołanie przedkłada. Scenariusz dotyczy wielu miast i regionów kraju.

Ofiarą takiego zabiegu jest Rzeszów z hasłem: stolica innowacji. Przyszła kolej na całe województwo. Wyłoniono firmę krakowską Demo Effective Launching, która dla naszego województwa opracuje strategię marki za wstępną cenę 398 tys. zł. Początek jest podobny jak w przypadku Rzeszowa, czyli zaczyna się od hasła przewodniego dla województwa. PRZESTRZEŃ OTWARTA – to hasło spotkało się, wg lokalnych mediów, z entuzjastycznym przyjęciem. Dla mnie nasuwają się same pokrętne skojarzenia. Otwarta przestrzeń to takie nic, gdzie każdy wszystko może, zero lokalnego oddziaływania, paralela z utraconymi kresami opisanymi w pożodze przez Sienkiewicza. W otwartej przestrzeni jako synonimie gdzie nic nie ma, my mieszkańcy musimy kojarzyć się jako nieporadna tłuszcza bez intelektu, dumy pochodzenia, ludzie bez historii i lokalnych dokonań.

A przecież marka jako renomowany znak towarowy jest fenomenem rynkowym, jak żona Cezara winna przywodzić tylko najlepsze skojarzenia. W naszym przypadku wprost dawać satysfakcję z regionu, obcych wprowadzać co najmniej w autentyczne uznanie dla wszystkiego co czynimy, przez co zachęceni przybędą inwestować i wypoczywać, a o to nam przecież chodzi. Najbardziej jednak drażni mnie, że markę województwa mają nam wypracowywać obcy, a zwłaszcza firmy z konkurencyjnych sąsiednich województw, jakim jest niewątpliwie urażony przez utratę stołeczności Kraków. Tymczasem powinno być niepisaną zasadą, że wrażliwe dla naszej wojewódzkiej tożsamości i przyszłości strategie wypracowujemy naszym lokalnym potencjałem intelektualnym.

Woj.: małopolskie, świętokrzyskie, lubelskie to nasi naturalni rywale w myśleniu o przyszłości, zatem w zarządzaniu ze społeczeństwem w naszym województwie dla jego świetlanej przyszłości należy o tym pamiętać, aczkolwiek przez elegancję sąsiedzką nie zawsze podkreślać i artykułować. Musimy pamiętać, że nie ustało myślenie w odpowiednich gremiach o zmniejszeniu liczby województw, co naturalnie ma stać się kosztem likwidacji naszego. Zarzuca się nam, że nie mamy odpowiedniej perspektywy historycznej, gdyż nasz staż wojewódzki datuje się tylko od 1944 r. jako efekt

Polski pojałtańskiej. Jest to idea landyzacji kraju. Wiem również, że wiele ważnych dla miasta i województwa niezbędnych opracowań jest zlecanych zwłaszcza do Krakowa, który jako wojewódzki rywal nie jest zainteresowany naszym powodzeniem i sukcesem. Dotyczy to opiniowania planów zagospodarowania i innych ważnych dla nas opracowań. Zamiast wydawać pieniądze dla obcych, należałoby przyjmować strategie pozostawiania środków u nas, dawać zarabiać swoim. Dopuszczam nawet potknięcia, przez co
może przyjdzie refleksja ustanawiania stypendiów dla swoich w renomowanych ośrodkach szkoleniowych za granicą, jeżeli odpowiednich specjalistów nie mamy. Wiem również, iż winniśmy lansować się w Warszawie, ba, jak od zawsze powtarzam – tam się wszystko zaczyna i kończy w naszym kraju.

Sąsiednie województwa stworzyły stosowne lobby w stolicy dla przepychania własnych interesów. Problemem również powtarzanym, jest brak choćby skomunikowania w trzy godziny ze stolicą. Kropla drąży skałę, więc w kółko zabiegajmy o takie kolejowe połączenie. Inne mocniejsze województwa też zabiegają o połączenia kolejowe na wzór Pendolino, a my nie posiadamy nawet klasycznej bezpośredniej kolei do Warszawy. Górnolotnie mówimy o inwestycjach zagranicznych, co przez lotnisko stało się realne i wielu może nam zazdrościć (rywale z Lublina po cichu ale konsekwentnie budują duże lotnisko), ale powszechnym kluczem jest zdobycie rynku warszawskiego dla naszych wytworów wojewódzkich, wypracowanie mody na Podkarpacie w stolicy. Jednak zawsze przeszkodą jest skomunikowanie ze stolicą. Warszawiacy winni też się wstydzić, że nie można w godny i szybki sposób dojechać do naszego pięknego województwa.

Edward SŁUPEK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.