W obronie przed zamachem na spółdzielczość

Przez minione 20 lat byliśmy świadkami poniżania spółdzielczej formy gospodarowania przez polski Sejm. Przyczyną takiej sytuacji był brak w Sejmie reprezentacji spółdzielców, których liczba jest szacowana w Polsce na osiem milionów w 16 branżach. Najbardziej poniżana była branża mieszkaniowa przez reformatorów z Platformy Obywatelskiej, która poprzez panią poseł Lidię Staroń jako wykonawczynię woli szefa Platformy, czyli premiera Donalda Tuska, inicjowała ustawę mającą w konsekwencji wymazać spółdzielczą formę gospodarowania.

Przez lata w dawnym układzie byliśmy gospodarczowykorzystywani dla różnych potrzeb, bo to było łatwe. Wysiłkiem całej społeczności spółdzielczej wypracowaliśmy potężny majątek, który nam służy, a którego nie da się bez woli Sejmu zagrabić jako dobra wspólnego. Reformatorzy z Platformy różnymi zabiegami hasłowymi, że np. małe jest piękne, chcą sprawić, aby nasz majątek dostał się w ręce rekinów finansowych poprzez prywatyzację spółdzielczości. Oszczercza propaganda raz to obrzuca błotem zarządy spółdzielni, raz mami, że np. małe wspólnoty mieszkaniowe są w stanie efektywnie gospodarować. Jest to teza bałamutna, której nie zamierzam rozwijać, bo brak kapitału jest zaprzeczeniem możliwości rozwoju. Organizmy gospodarcze w kryzysie łączą się, a my, czyli spółdzielczość, mamy się rozczłonkowywać?

Historycznie przypomnę, że spółdzielnie powstały jako forma obrony społeczeństwa w XIX w. i w okresie międzywojennym przed wyzyskiem przez kapitał obcy i rodzimy. Jako ciekawostkę podaję, że statuty spółdzielni, np. Społem, powstałych w latach 30., miały zapisaną jako cel działania obronę członków przed lichwiarskim handlem żydowskim. Nie jest to wypowiedź antysemity tylko historyczny fakt. Nie jestem antysemitą, a wręcz jestem pod dużym wrażeniem tego narodu, co nie oznacza braku chęci podjęcia rękawicy rywalizacji gospodarczej i obrony przed obcymi, mającymi zrobić na nas interes. Nie odpowiada mi wolność gospodarcza w administracyjnej likwidacji polskiej spółdzielczości w wydaniu Platformy Obywatelskiej.

Innym przykładem, już z rodzinnym wątkiem, była relacja i przykład mojego śp. Taty , który był z kolegami w okresie biedy międzywojennej organizatorem spółdzielni GS jako antidotum na bezwzględny handel żydowski. Była to na terenie wsi organizacja patriotyczna oraz gospodarcza. Obecna spółdzielczość polska to 300 tys. miejsc pracy i potężne możliwości rozwoju, szczególnie w rolnictwie, gdzie powinniśmy stać się rolniczą potęga w Europie. Naturalny tutaj staje się spółdzielczy sposób gospodarowania, bo tak działa cała stara Europa, którą możemy dogonić, przenosząc na nasz polski grunt ich wspólne spółdzielcze formy działania. Pozytywnym przykładem możliwości spółdzielni jest nasza Spółdzielnia Zodiak oraz PSS Społem w Rzeszowie, gdzie osiągnęliśmy wspólny cel w postaci nowoczesnego marketu osiedlowego i placówki kulturalno-szkoleniowej Zodiak przy ul. Mieszka I w Rzeszowie, przy skrzyżowaniu z aleją Niepodległości. Spółdzielczość to też jedyna polska już bankowość, bo reszta banków to kapitał obcy. SKOKI to też spółdzielczość będąca solą w oku reformatorów z Platformy.

Jakoś tak się składa, że zamachy na ogródki działkowe i na spółdzielczą własność – to próby rozbicia i zniszczenia wszystkiego, co jest dobrze zorganizowane i do czego nikt nie dokłada, a w dodatku ma ogromny zasięg społeczny. W zamierzeniu reformatorów jest także prywatyzacja polskich lasów (PGL Lasy Państwowe), co jest dla mnie zamachem na pierwiastek wspólny, narodowy. Zamach na spółdzielczość mieszkaniową jest obawą przed naszym przebudzeniem, gdy zostaniemy potraktowani podatkiem katastralnym od naszych mieszkań i lokali. Jako spółdzielcy stanowimy względnie zorganizowaną siłę, która jest zagrożeniem dla niecnych poczynań władzy. Potężne organizmy energetyczne, które zostały sprzedane w obce ręce, obawiają się również naszego sprzeciwu przed zamierzonymi podwyżkami cen energii. Przy okazji, niepokoi sprzedaż firm dystrybucji ciepła w Mielcu oraz w Warszawie obcemu kapitałowi. Uważam to za patologię gospodarczą, ale gdy się te przedsiębiorstwa już sprzedało, rażą teraz duże podmioty konsumujące energię, jakimi są spółdzielnie, które mogą podjąć obronę przed dystrybutorami drogiej energii cieplnej.

Przykładów zamachu na spółdzielczość i wykorzystywanie nas gospodarczo jest bez liku, a ukryte zamiary mają doprowadzić do unicestwienia nas. Antidotum na to zagrożenie może być stosowna reprezentacja spółdzielców w naszym Sejmie. Stąd też moje startowanie z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego, co traktuję jako powinność wobec spółdzielczości. Jest to wątek gospodarczy co z mocą podkreślam. Jest mi blisko do PSL, jak też i całej spółdzielczości w różnych jej odmianach, bo tylko w programie tej partii odnajduję przykłady popierania spółdzielczej formy gospodarowania. Z determinacją proszę, aby PSL o tym przypominało. Liczę na poparcie spółdzielczości różnych branż, choćby i mleczarskiej, o niezwykłej historii w naszym regionie, gdzie obserwuje się zabiegi kapitałowe, aby ją zawłaszczyć. Wątkiem niebagatelnym jest moje pochodzenie wiejskie, z pięknej gminy Hyżne, gdzie wielu mi podobnych czuje się emigrantami stamtąd, a którzy to po II wojnie światowej współtworzyli z małej mieściny duży Rzeszów z aspiracjami. Powściągliwa kultura, którą przywieźliśmy do Rzeszowa z naszych wsi i miasteczek dorastania, stanowi dziś siłę Rzeszowa. Nie bez znaczenia pozostaje powinność nasza wobec miejsc, skąd wyszliśmy. Taka emigracyjno-sentymentalna relacja z możliwością wspólnego działania. Przesłaniem mojego wywodu jest głosowanie na kandydatów na posłów reprezentujących wątek spółdzielczy, bo żywotne interesy wielu z nas są zagrożone. Głosowanie na swoich to elementarny odruch obronny społeczności. Nie mając w organie władzy, jakim jest Sejm, przedstawicieli życia gospodarczego, tylko zwykłych polityków i politykierów nie zadbamy o nasze spółdzielcze interesy.

Spółdzielczość jest neutralna politycznie poprzez wyrażanie przez spółdzielców różnych idei. Nie jesteśmy jednakże obojętni gospodarczo. Zadbajmy o reprezentację w Sejmie naszych gospodarczych przedstawicieli, w tym przypadku obrońców spółdzielczości. Może w przyszłości trzeba będzie bronić interesów innych społeczności. Teraz spółdzielczość, potem lasy i działkowcy, wszystko co jest zorganizowane, stanowi ewentualne zagrożenie dla dyktatu kapitału. Nie dajmy się zatomizować, brońmy zasad polityki społecznej jako solidaryzmu społecznego.

Edward SŁUPEK,

prezes zarządu Spółdzielni Zodiak w Rzeszowie i członek
Krajowej Rady Spółdzielczej, naczelnego organu samorządu
spółdzielczego w Polsce

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.