Wódka napojem patriotycznym

Podkarpacie pustynią alkoholową

Nasz Sejm przyjął definicję polskiej wódki jako napoju alkoholowego wytwarzanego z ziemniaków i zbóż uprawianych na ziemiach polskich. Nikt nie był przeciw, jedynie 38 posłów się wstrzymało. Podejrzewam, że albo nie byli zainteresowani tym napojem, albo to hipokryci alkoholowi. Jesteśmy absolutnym liderem w produkcji wódki w Unii Europejskiej, co nie przedkłada się na konsumpcję w przeliczeniu na rodaka. Średnia europejska to 10 litrów spirytusu na Europejczyka, czyli około 50 g wódki na dzień. Wszystkie sąsiednie kraje piją więcej w przeliczeniu na mieszkańca. Jesteśmy za Niemcami, Austriakami, Czechami i Słowakami. W statystyce europejskiej przewodzą Litwini. To tylko statystyka, inne na pewno są implikacje wynikające ze spożycia alkoholu w różnych krajach. Unia Europejska chciała do definicji wódki dodać trunki wytwarzane z marchwi, bananów i innych owoców.

Wódka na ziemiach polskich jest wytwarzana od XVI w. Zawsze budziła skrajne emocje wszystkich warstw społecznych, a zwłaszcza specjalistów od moralności. Nie jest znany mechanizm uzależnienia od tego trunku. Gdyby udało się znaleźć lek na nałóg alkoholowy – nagroda Nobla natychmiast. Nałóg dotyczy przedstawicieli wszystkich warstw społecznych, czyli także ludzi, którzy zasłużyli się we wszystkich dziedzinach nauki i twórczości. Przy na- WÓDKA NAPOJEM PATRIOTYCZNYM Podkarpacie pustynią alkoholową szej trudnej historii były czasy, gdy nasi zaborcy celowo i świadomie rozpijali społeczeństwo polskie, uważając, że to podkopie jego morale i zdolność do odzyskania państwowości.

Wódka i napoje na bazie alkoholu są dobrem regionalnym, a nawet państwowym, elementem kultury narodu i regionu. Widać to w turystyce, gdzie każda nacja w odwiedzanym regionie kusi nas swoim regionalnym „niepowtarzalnym” alkoholem. Najpierw zachęta skosztowania z „błagającym” spojrzeniem na kosztującego o akceptację trunku. Po naszej grzecznej pochwale napój wypada kupić choćby na pamiątkę albo uzupełnienie kolekcji w barku. Notabene słowo skosztować sugeruje nawet, że po spróbowaniu będzie nas kosztować. Bywa, że próbowane trunki są po prostu obrzydliwe, ale nie wypada zganić. Wykorzystywane są nawet wątpliwej miary okazje do zbycia trunku regionalnego; gdy będąc w Medjugorje zostałem zachęcony do nabycia rakii z wizerunkiem tamtejszej Matki Boskiej. Ale taka jest turystyka, gdzie naturalnym odruchem staje się nabycie czegoś regionalnego, a zwłaszcza trunku kojarzącego się albo mającego kojarzyć się z odwiedzanym regionem.

Aż naturalnym wydaje się zadać pytanie, jak Podkarpacie (tęsknię za starą nazwą Rzeszowszczyzna) wypada w tym alkoholowo- -turystycznym mechanizmie? Jest tragicznie, a nawet nijako. Ponad dwumilionowa populacja mieszkańców województwa jest pozbawiona produkowanej w województwie wódki, a nawet wina produkowanego z miejscowych owoców. Nie mamy wyrobu ze znakiem akcyzy skojarzonego z naszym regionem. Były próby uczynienia nas regionem produkcji wina, ale jak widać niewiele z tego wychodzi. Mieliśmy wino owocowe z Jasła (patykiem pisane), ale wytwórnia jest francuska, więc po co im produkować jakieś wino w Polsce, gdy francuskie jest lepsze, bo francuskie. Patykiem pisane przeszło do powszechnej tradycji z powodu stylizacji artystycznej etykiety tego kiedyś powszechnego wina owocowego. Mieliśmy świetną wytwórnię spirytualiów w Łańcucie (Polmos Łańcut) tradycją sięgającą rodu Potockich. Nic nie pomogły protesty załogi i zabiegi władz województwa. Firma produkująca słynne rosolisy praktycznie przestała produkować coś, co kojarzy się z produktem z naszego regionu. Szczególnie Rosolis kawowy z Łańcuta robił wrażenie jako drobny podarunek dla przyjaciół z daleka. Jeszcze niedawno Biała Dama z Łańcuta to była wódka czysta z „wyższej półki”.

Nie tak dawno byłem na weselu i pito wódkę zagraniczną (oceniam jako dobrą jakościowo) i tak mi się patriotycznie przykro zrobiło, że pijemy obcą wódkę. Toż to naprawdę niepatriotyczne. Gdyby to ode mnie zależało, doprowadziłbym do reaktywacji produkcji wódki z Rzeszowszczyzny i innych napoi alkoholowych, bo gadżet w postaci butelki alkoholu z regionu to świetna promocja. Na razie jest trochę wstydliwie, gdy inni z całego świata zachwalają swoje alkohole podczas każdej niezobowiązującej rozmowy towarzyskiej. My możemy chwalić się niezłymi prywatnymi bimbrami, ale mnie chodzi o coś, co posiada banderolę i pochodzi z legalnej, porządnej wytwórni.

Edward SŁUPEK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.