Zrehabilitować Premiera Witosa!

Nie możemy rozpocząć obchodów setnej rocznicy odzyskania niepodległości bez zamazania wyroku sądu brzeskiego – powiedział prezes ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz.

W przyszłym roku mija 100.  rocznica  odzyskania  niepodległości  po  123  latach  zaborów.  To  jedna  z  najznamienitszych  rocznic,  gdy  Polska  wybuchła  po  ponad  wiekowej  niewoli.  Znamienna  także  tym,  że  nie  upamiętnia  klęski,  jak  to  w  wielu  przypadkach  mamy  (np.  powstanie    warszawskie),    ale    upamiętnia    sukces  reaktywacji  państwa.  Jedną  z  ikon  odbudowy   państwa   jest   Wincenty   Witos–   ludowy   przywódca,   trzykrotny   premier   rządu.  Najbardziej  zapamiętany,  gdy  będąc  premierem   rządu   polskiego   zmobilizował   masy   społeczeństwa   polskiego   do   obrony   ZREHABILITOWAĆ PREMIERA WITOSA! Nie możemy rozpocząć obchodów setnej rocznicy odzyskania niepodległości bez zamazania wyroku sądu brzeskiego – powiedział prezes ludowców Władysław Kosiniak- Kamysz państwa w sierpniu 1920 r. przed nawałą sowiecką,  co  historycy  określają  „cudem  nad  Wisłą”. Moim zdaniem był to pierwszy przypadek  w  historii  kraju,  gdzie  można  mówić  o powstaniu świadomości o naszym polskim państwie. Do tej pory państwo dla włościan, zwyczajnych  mieszkańców  tych  ziem,  było  czymś   obcym   –   kojarzonym   z   uciskiem,   a  także  z  arystokracją,  która  była  kojarzona  z właścicielami państwa.

Swoimi  odezwami  do  włościan  i  chłopów Wincenty Witos przekonał ich do obrony swojej ojczyzny. Dowódcy wojskowi przechodzą  do  historii,  ale  na  polu  walki  ginie  prosty  żołnierz,  niekiedy  wcielany  do  armii  pod przymusem. W przypadku obrony przed zagonami  sowieckimi  Tuchaczewskiego  byli  to,  po  odezwach  Witosa,  świadomi  swojej  ojczyzny  prości  mieszkańcy  Polski.  Posanacyjni  apologeci  zawłaszczyli  to  zwycięstwo,  uznając  za  jego  twórcę  Józefa  Piłsudskiego.  Tenże tymczasem w trudnych dniach nawały, panikując, złożył nawet rezygnację z funkcji naczelnego wodza na ręce ówczesnego premiera Wincentego Witosa.

Po tym wspaniałym zwycięstwie zaczęto tworzyć mit genialnego wodza Piłsudskiego, zapominając z rozmysłem o prawdziwych twórcach zwycięstw, jakimi byli generałowie Tadeusz Jordan Rozwadowski, Włodzimierz Zagórski, Lucjan Żeligowski. Pierwszy był strategiem obrony i twórcą manewrów obrony Warszawy. Wszyscy w niewyjaśnionych okolicznościach zostali zgładzeni po zamachu majowym 12 maja 1926 r. To jedna z najbardziej dramatycznych i haniebnych dat w historii Polski, a na pewno w okresie międzywojnia. W tym zamachu stanu zginęło ponad 500 ofiar spośród żołnierzy i ludności cywilnej. Po raz trzeci urząd premiera sprawował wtedy ludowy przywódca Wincenty Witos. Chcąc uniknąć przelewu polskiej krwi, złożył urząd.

Władzę objęli ludzie sanacji z Piłsudskim jako inicjatorem zamachu stanu. W przypadku niepowodzenia zamachu Piłsudski zostałby na pewno skazany na karę najwyższą. Od zamachu rozpoczęły się rządy sanacji, co w sensie instytucji demokratycznych określa się jako czas przemocy i represji dla wszystkich, którzy nie utożsamiali się z ekipą Piłsudskiego. Międzywojnie to wielość ugrupowań politycznych w parlamencie od prawicy po lewicę. Wszystkie ugrupowania poza BBWR (Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem), po okresie walki w rozdrobnieniu z sanacją, w 1929 r. zawiązały porozumienie międzypartyjne Centrolew. Tego Piłsudskiemu było za wiele, przy jego chorobliwej nienawiści do parlamentu i instytucji demokratycznych, co afiszował w wywiadach prasowych niewybrednym językiem o posłach: „A gdy się pan taki zafajda, to każdy musi podziwiać jego zafajdaną bieliznę. A jeśli przy tym zdarzy się wypadek, że zabździ, to jest już prawo dla innych ludzi, a najbardziej dla ministrów” itp.

Piłsudski doprowadził do rozwiązania parlamentu we wrześniu 1930 roku. I gdy posłów nie chronił już immunitet, spowodował 9 września 1930 r. aresztowanie przywódców Centrolewu: Norberta Barlickiego, Adama Ciołkosza, Stanisława Dubois, Hermana Liebermana, Mieczysława Mastka, Adama Pragiera z PPS, Władysława Kiernika i Wincentego Witosa z PSL Piast, Kazimierza Bagińskiego i Józefa Putka z PSL Wyzwolenie i innych. Aresztowanych osadzono w przygotowanych celach w twierdzy brzeskiej, której komendantem mianowano znanego z okrucieństwa płk. Kostkę-Biernackiego. Aresztowań dokonano bez nakazu sądu, na podstawie polecenia ministra Sławoja-Składkowskiego, co było pogwałceniem prawa. Typowa represja polityczna. Piłsudski własnoręcznie zaznaczył zielonym ołówkiem na przedstawionej przez Sławoja liście, kto ma być aresztowany i zamknięty w Brześciu. Była to przemyślana akcja rozprawy z liderami opozycji. Z aresztowanymi obchodzono się skandalicznie, zmuszając ich do upokarzających robót i wymyślnych represji, pobić, ordynarnych tortur fizycznych i psychicznych. Potem był proces ze skazującymi wyrokami wieloletnich więzień.

Skazany premier Witos udał się na tułaczkę do Czech, z której wrócił tuż przed wybuchem II wojny. Tak rządziła sanacja. Premier Władysław Sikorski na uchodźstwie zapowiedział, że po zakończeniu II wojny rozliczy sanację za jej rządy, ale zginął w katastrofie. Sanacja też zaczynała od zniszczenia instytucji demokratycznych, co doprowadziło do dyktatury. Obecna polityka historyczna zapominania tych mroczności sanacyjnych nie wróży, że idziemy ku demokracji. Wręcz przeciwnie. To tylko krótkie przypomnienie, że zapowiedź Sikorskiego należałoby moralnie wykonać. Poczynając od zrehabilitowania Witosa i innych skazanych w haniebnym, sfingowanym procesie brzeskim.

Edward SŁUPEK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.