Żywioły woda i ogień, roszady personalne w spółkach miejskich

U zarania cywilizacji człowieka na Ziemi było podtrzymanie ognia, aby godnie przeżyć. Używanie ognia odróżnia ludzi od świata zwierząt. Szczególnie od czasu, gdy nauczyliśmy się go rozniecać. Najpiękniej obrazuje tę erę dziejów człowieka neadertalskiego słynny film bez dialogów Walka o ogień. Stąd tak wiele odniesień literackich do ognia, który jest synonimem groźnego żywiołu, a także dobroci w życiu.

Następnym żywiołem niezbędnym do przeżycia jest woda. W tym przypadku mamy do czynienia od zarania dziejów z żywiołem, dobrem szczególnym, o które ludzkość zabiega, a niekiedy walczy. O starożytnym Egipcie popularnie się mówi, że jest darem Nilu. Cywilizacje starożytne rozwijały się, mając dostęp do wody, która jest niezbędna dla rolnictwa i do rozbudowy miast. Najlepiej problem wody można zrozumieć na przykładzie starożytnego i obecnego Rzymu, który rozwijał się najlepiej, gdy potrafił sobie poradzić z dostępem do czystej wody i nie powodował, aby Tyber stawał się cuchnącym ściekiem.

Najsłynniejszą pouczającą historię związaną z wodą dostarcza nam powstanie Izraela w XX wieku. Otóż gdy ruch syjonistyczny uznał, że w Palestynie zostanie reaktywowany Izrael, Żydzi za wszelką cenę w latach 30. XX wieku wykupywali mokradła będące we władaniu Arabów i traktowane przezeń jako nieużytki. W taki sposób na żyznych równinach Palestyny stali się właścicielami dostępu do wody. Resztę dopełniły wojny ze zdobyczami terytorialnymi, gdzie mieli dostęp do źródeł wody. Mając wodę stworzyli rolnictwo, korzystając z przykładów, które widzieli choćby w Polsce. Arabowie za późno zorientowali się, jak dali się cywilizacyjnie ograć. Obecnie w Izraelu postawiono na technologię pozyskiwania słodkiej wody poprzez odsalanie wody morskiej. W obawie przed Arabami Żydzi swoje główne
wodociągi zakopują nawet na głębokości 7 metrów.

Zatem przyszłością także i naszego Rzeszowa jest dostęp do wody w sensie ilościowym, a także jakościowym. Na pewno Wisłok płynący przez Rzeszów musi być czysty, ze szczególnym rozwiązaniem sprawy zalewu. Przypomnę, że prezydent Rzeszowa nie ma tutaj większego wpływu na inwestycje, gdyż zalew jest zarządzany z Krakowa. Mój wniosek jest taki, że należy zadbać o administracyjną zmianę w tej sprawie, mając na uwadze oczywisty antagonizm pomiędzy Krakowem a Rzeszowem. Jako dowód podaję za mediami radiowymi informację, że lotniskiem zapasowym dla krakowskich Balic ma być czeska Ostrawa, podczas gdy rzeszowska Jasionka ma jedne z najlepszych warunków meteo dla lotnisk. Subtelna krakowska złośliwość znamionuje, że rozwiązania dotyczącego zalewu rzeszowskiego nie mogą być zgodne z naszym interesem.

Doszedłem do tzw. wody z kranu w Rzeszowie. Od paru lat mamy świetną stację uzdatniania wody dla miasta, z wykorzystaniem najbardziej subtelnej technologii austriackiej z podwójnym ozonowaniem. Ta inwestycja zrealizowana przez Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji jest chlubą dla władz, bo na wiele lat mamy sprawę wody załatwioną. Ważne, że skorzystaliśmy ze środków pomocowych. Z tym, że od lipca do grudnia rzeszowianie byli zaniepokojeni wodą płynącą z kranu (szczególnie tą podgrzaną) o zmienionej barwie. Na swój użytek uważam, że przyczyna leży w instalacji, którą płynie woda. Powstawała kilkadziesiąt lat, czyli wykonana jest z różnych materiałów, które różnie reagują na super uzdatnioną wodę. Musimy to załatwić i przeżyć, mając na uwadze, że dzisiejsza technologia jest kompatybilna i proceduralna. Widać to po naszych samochodach, gdzie kiedyś każdy średnio zdolny facet „rozumiał” swoje auto, jego fanaberie i coś mógł zaradzić. Dzisiaj aby coś stwierdzić, trzeba go podłączać do wymyślnej elektroniki.

Dla mnie od zawsze rzeszowskimi wodociągami (trzeba dodać jeszcze oczyszczalnię ścieków) kierował prezes Adam Tunia. Kierował, bo jak wieść niesie, został odwołany przez radę nadzorczą za wzmiankowaną wodę o zmienionej barwie. Wszystko rozumiem, ale na pewno nie na takie odejście sobie zasłużył. Kierując tą firmą wzbudzał mój podziw i nie tylko; po pierwsze, odmienił jej postrzeganie. Kiedyś ekipy MPWiK to było „dziadostwo” sprzętowo-organizacyjne. Prezes sprawił, że pierwsi dysponowali najlepszym sprzętem na wysokim „miejskim poziomie”. A wszystkie opiniowane inwestycje ostatnich lat to najwyższy poziom techniczny. Modelowo została zorganizowana ta firma dzięki panu Adamowi, który dysponował rzadkim talentem obserwacyjnym adaptowania na rzeszowski grunt najlepszej światowej techniki. Niedobry to przykład rozstawania się ludźmi na stanowiskach, którzy mogą być przykładem dla młodych. Nie wierzę, że mając wiek emerytalny prezes Tunia nie złożyłby rezygnacji – normalnie, ze zwyczajnym podziękowaniem i przekazaniem pałeczki następcy, który oby dorównał już byłemu prezesowi. Prezesie, w imieniu wielu osób dziękuję za współpracę, życząc wszystkiego najlepszego na emeryckiej drodze życia.

Edward Słupek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.